Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Czerwiec 2019
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Podsumowanie sezonu zimowego w SMS Szczyrk

Szukaj w serwisie

PZN  »  Biegi  »  Aktualności

Aktualności

MŚ w Seefeld: duet o jakim mówi świat, pierwszy cel kadry kobiet zaliczony

24-02-2019
Trener Justyna Kowalczyk, bo prosiła, by nie mówić już o niej zawodniczka i juniorka Monika Skinder bardzo dobrze zaprezentowały się w sprincie drużynowym techniką klasyczną w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym. Polki zajęły 10. miejsce. Kadra kobiet, która jest budowana na nowo, zaliczyła zatem pierwszy cel na tej imprezie.

Start w finale tak dużej imprezy był przede wszystkim wielkim przeżyciem dla Skinder. Fajnie, że do wielkiego świata sportu jest wprowadzana przez tak znakomitą zawodniczkę. - Dojście do finału to był nasz cel na ten dzień. Samo to, że mogłam wystartować razem z Justyną Kowalczyk to jest dla mnie duże osiągnięcie. Cieszę się z tego i już skupiam się na dalszej pracy - mówiła Skinder, nasza wicemistrzyni świata juniorek w sprincie.

17-latka ma świadomość tego, że tylko ciężką pracą może dojść do sukcesów. - Widać, że nasza grupa zrobiła bardzo duży postęp. Czuję, że jestem lepszą zawodniczką. Wiem też, że droga do dobrych wyników wiedzie przez ciężką pracę. Zdarzają się trudne momenty i bywa ciężko. Staram się jednak przełamywać bariery. Może nie jest to wszystko łatwe, ale najważniejsze, że są efekty - przyznała.

Z występu w finale bardzo zadowolona była Kowalczyk. - To był bardzo dobry dzień. Monia miała szansę pobiec w finale. Zobaczyła jak wygląda stres przed ważnym startem, a ten był u niej naprawdę duży. Przyjrzała się z bliska jak wygląda wielki sport. I zobaczyła, że nie jest wcale tak daleko od najlepszych na świecie. Jestem dumna z tej dziewczynki - cieszyła się pani trener, która bardzo wierzy w potencjał tej zawodniczki, jak zresztą też pozostałych kadrowiczek.

O starcie Polek w finale było głośno. Głównie za sprawą Kowalczyk, która już w roli trenera pojawiła się na trasach biegowych. Eksperci interesowali się także Skinder. I słusznie, bo to duża nadzieja naszych biegów narciarskich.

Do finału nie awansowali Dominik Bury i Maciej Staręga. Ten pierwszy, choć miał ostatnio udane starty w Alpen Cupie w Planicy, to jednak tuż przed mistrzostwami świata zachorował. - Moja dyspozycja spadła znacząco przez chorobę. Przed nią byłem w naprawdę w dobrej formie. Nie ukrywam, że liczyłem na udane starty. Wszystko jednak przede mną. Mam nadzieję, że do końca mistrzostw się pozbieram i jeszcze pokażę na co mnie stać - mówił Bury, który na trasie półfinału pokonywał własne granice, by tylko dobiec do mety.

Staręga zaliczył drugi nie najlepszy start w Seefeld. - Nie mam powodów do tego, by być zadowolonym. Na początku sezonu wyglądało to dobrze, ale teraz jest znacznie gorzej. Może przegięliśmy z przygotowaniami. To nie było nasze bieganie. Taki jednak jest sport - powiedział nasz doświadczony zawodnik.
Źródło: PZN
Najnowsze aktualności:

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.