Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Wrzesień 2019
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01
02 03 04 05 06 07 08
09 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Przedsezonowa konferencja PZN 2013/14 - narciarstwo alpejskie, skicross, narciarstwo szybkie

Szukaj w serwisie

PZN  »  Kombinacja  »  Aktualności

Aktualności

Medaliści mistrzostw Polski w kombinacji norweskiej Medaliści mistrzostw Polski w...
Andrzej Zarycki Andrzej Zarycki

Adam Cieślar przesuwa się do przodu Adam Cieślar przesuwa się do...
Przyszli medaliści gonią Tomasza Pochwałę Przyszli medaliści gonią Tomasza...

Lider wyścigu Tomasz Pochwała Lider wyścigu Tomasz Pochwała
Andrzej Zarycki i Adam Cieślar Andrzej Zarycki i Adam Cieślar

Najlepsza szóstka Najlepsza szóstka

Andrzej Zarycki mistrzem Polski w kombinacji norweskiej!

22-12-2010
Walka o każdy metr, niesamowite zwroty akcji, a na końcu niespodziewane zwycięstwo Andrzeja Zaryckiego - tak w skrócie można przedstawić przebieg dzisiejszych Mistrzostw Polski w kombinacji norweskiej na normalnej skoczni. Tak atrakcyjnego konkursu nie było w Polsce od dawna!

Przed zawodami trudno było wskazać faworyta do złotego medalu, bo już dawno nie było szans porównania wszystkich Polaków w jednych zawodach. Na pewno do grona kandydatów zaliczali się: Tomasz Pochwała, który ostatnio dwukrotnie punktował w Pucharze Świata oraz Adam Cieślar (dwa razy w pierwszej 5. Alpen Cup). Do rywalizacji mogli się wmieszać Paweł Słowiok oraz trenujący poza kadrą Mateusz Wantulok. - Nie mam pojęcia, kto dziś wygra. Kiedy robimy sobie wewnętrzne treningi, to zawsze obstawiamy pierwszą trójkę. I jeszcze nigdy nikt nie trafił! Często wiele zależy od formy dnia - mówił trener naszej kadry Jakub Michalczuk. I, jak się okazało na końcu, miał rację.

Skoczkowie nie mieli dziś szczęścia do wiatru, ale kombinatorzy zdążyli wystartować, zanim wiatr rozszalał się na dobre. Podczas serii próbnej warunki były bardzo zmienne, ale przed zawodami wiatr nieco zelżał na sile. Jednak nie na długo.

Niecała trzydziestka zawodników zdążyła się zaprezentować w dość dobrych warunkach, po czym zaczęło wiać znacznie mocniej, w dodatku z różnych kierunków. Jedni radzili sobie z tym lepiej, inni trochę gorzej. Jedni mieli nieco szczęścia, inni mniej. Najwięcej zyskali startujący z niskimi numerami: Rosjanin Eugeny Klimov, Szczepan Kupczak, czy Jakub Wolny.

Skąd w Zakopanem Rosjanie? Przyjechali na zgrupowanie ze swoim trenerem Lechem Pochwałą, ojcem Tomasza Pochwały. W Pucharze Zimy zajęli miejsca 2-13, dlatego Polacy nieco ich się obawiali (oczywiście medali mistrzostw Polski nie mogli otrzymać). Jednak goście ze wschodu wypadli dziś nieco słabiej.

Najlepszy na skoczni był Rosjanin Klimov i to on ruszał na trasę biegu na 10 km (5x2km) jako pierwszy. Drugi, ze stratą 20 sekund, był Szczepan Kupczak. Dalsze miejsca zajmowali murowani faworyci do medalu, którzy na skoczni nieco zawiedli: Mateusz Wantulok i Tomasz Pochwała (obaj około 40 sekund straty). Stanisław Biela startował 1min 4sek po Rosjaninie, a prawie równo z nim Jakub Wolny i zaraz potem Andrzej Zarycki. Adam Cieślar był dopiero 12., a Paweł Słowiok zepsuł skok i zajmował odległą, 20. lokatę.

Po skokach sytuacja nieco się wyjaśniła, ale duża grupa zawodników mieściła się w odstępie dwóch minut i wszystko można było jeszcze zmienić dzięki dobrej postawie na trasie biegu. Trener kadry typował do złota Pochwałę, tak też podpowiadał zdrowy rozsądek. Reprezentant Wisły Zakopane był wysoko, a w dodatku ostatnio do tego stopnia lepiej prezentował się na trasie biegu, że FIS zaznaczał na listach startowych, że ten zawodnik lepiej biega niż skacze. - Nie sądziłem, że kiedyś powiem Tomkowi, że gorzej skacze niż biega i musi to poprawić. A jednak - śmiał się Jakub Michalczuk.

Zgodnie z oczekiwaniami Tomasz Pochwała ruszył z kopyta od samego początku i już po pierwszym okrążeniu był na czele wyścigu, oddalając się od rywali. Kilkanaście sekund tracili do niego biegnący razem Klimov i Kupczak. Za nimi podążał Wantulok, a kolejni na punkcie pomiarowym byli: Zarycki, Biela i Cieślar. Powoli do przodu przesuwał się Słowiok.

Pochwała parł do przodu jak czołg, coraz bardziej powiększając przewagę. Za jego plecami tasowali się rywale. W końcu utworzyła się grupka pościgowa, złożona z Zaryckiego, Cieślara i Wantuloka. Tempo cały czas nadawał Zarycki. Biela starał się trzymać rytm, ale po piętach deptał mu już Słowiok.

Kiedy wszyscy pogodzili się już ze złotym medalem Tomasza Pochwały, stało się coś niespodziewanego. Po dłuższym oczekiwaniu na metę jako pierwszy wpadł... Andrzej Zarycki. Sześć sekund później końcową linię przekroczył Adam Cieślar, a pół minuty później Mateusz Wantulok. Na czwartym miejscu zawody ukończył Paweł Słowiok, piąty był Stanisław Biela, a na szóstej pozycji uplasował się Michał Pyclik. Pochwały jednak dalej nie było na mecie!

W końcu okazało się, że Tomasz Pochwała zasłabł na ostatnim podbiegu. Tak niewiele dzieliło go od złota! Pochwała musiał zejść z trasy. Ostatkiem sił doszedł do ambulansu i spędził w nim następne 40 minut. Lekarze stawiali go na nogi, a także przeprowadzali badania. Najprawdopodobniej za mocno rozpoczął bieg, spadł mu poziom cukru i w rezultacie "odcięło mu prąd". Ogromny pech, bo biegł dziś wspaniale i w pełni zasłużył na złoto.

Ale nie można powiedzieć, że na złoto nie zasłużył Andrzej Zarycki. 21-latek z Poronina jeszcze kilka dni temu był ostatni w Pucharze Świata z ogromna stratą i w drugim dniu rywalizacji nie został wystawiony do zawodów. Długa rozmowa z trenerami sprawiła jednak, że Andrzej postanowił dawać z siebie więcej w przyszłości i trenować jeszcze bardziej. Jak widać, czasem trzeba spaść na dno, żeby potem odnieść sukces. Dziś to był całkiem inny Zarycki - ambitny, zdeterminowany biegacz, do końca wierzący, że jest w stanie dogonić Pochwałę. W dodatku skoki w końcu zaczęły mu wychodzić.

Widok Andrzeja Zaryckiego wbiegającego na metę jako pierwszy do tego stopnia uradował jego mamę, że nie bacząc na fotokomórkę wbiegła na metę i krzycząc z radości zaczęła ściskać syna - złotego medalistę mistrzostw Polski.

Na mecie radośni byli także pozostali medaliści. Adam Cieślar już latem pretendował do medalu, jednak wtedy zawiódł na skoczni i nie był w stanie nadrobić straty na wąskiej trasie nartorolkowej. Dziś znów musiał atakować z dalszej pozycji, ale dzięki najlepszemu czasowi biegu medal w końcu wpadł w jego ręce.

Z kolei Mateusz Wantulok trenuje poza kadrą i już podczas Pucharu Jesieni powtarzał, że marzy o zbliżeniu się do wyników prezentowanych przez kadrę, by móc występować w zawodach międzynarodowych. Jeszcze na zgrupowaniu we Vuokatti było mu do tego daleko, jednak okazuje się, że był w stanie przygotować się z trenerem klubowym na tyle dobrze, że dziś pokonał wielu kadrowiczów.

Kombinatorzy mają teraz chwilę na odpoczynek podczas świąt, ale tuż po nich, 27 grudnia czeka na nich kolejna szansa na medal mistrzostw Polski - tym razem na dużej skoczni. Kto wygra? Chyba znowu dowiemy się dopiero na mecie...

>> Wyniki mistrzostw Polski w kombinacji norweskiej na normalnej skoczni <<
Źródło: Alicja Kosman / PZN
Najnowsze aktualności:

Komentarze użytkowników:
Autor:~HKS   Data: 2010-12-23 00:31:34

Na dużej skoczni faworytem wydaje się Cieślar choć przy udanym skoku może mu zagrozić Pochwała. Poza tym o podium powinni powalczyć Słowiok i Wantulok. Złoty medalista wydaje się za słabym skoczniem no ale może znów warunki namieszają.

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.