Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Styczeń 2019
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

90 lecie Polskiego Związku Narciarskiego

Szukaj w serwisie

PZN  »  Kombinacja  »  Aktualności

Aktualności

Jakub Michalczuk Jakub Michalczuk

Rozmowa z trenerem kadry kombinacji Jakubem Michalczukiem

14-02-2011
Dziś zapadła decyzja - do Oslo poleci dwóch kombinatorów norweskich - Tomasz Pochwała i Paweł Słowiok, co oznacza, że Polacy nie wystartują w zawodach drużynowych. Zapraszamy do lektury wywiadu z trenerem kadry Jakubem Michalczukiem, w którym nie tylko tłumaczy taki wybór, ale też podsumowuje starty w Pucharze Kontynentalnym w Szczyrku i mistrzostwach świata juniorów.

Na początek cofniemy się w czasie do mistrzostw świata juniorów w Otepaeae... (rozmowa toczyła się na początku lutego)

Alicja Kosman: Jak to się stało, że Paweł Słowiok obudził się tuż przed mistrzostwami świata juniorów?

Jakub Michalczuk: To jest rzeczywiście dobre pytanie, miał przecież kryzys skokowy przez cały sezon. Podczas zgrupowania w Jakuszycach widać było pewne przebłyski, że zaczyna wiedzieć, jak się poprawić. Ale to trzeba było jeszcze ustabilizować. Zaczęły mu rosnąć prędkości na rozbiegu podczas treningów i to był kolejny objaw tego, że niedługo powinien złapać czucie. Natomiast jeszcze nie przełożył tego na żadne zawody wcześniej. Stało się tak dopiero na mistrzostwach świata juniorów. Oddał naprawdę piękny skok w tym pierwszym konkursie, zwłaszcza na to, jak wcześniej skakał. Był też oczywiście rozpisany dodatkowy trening motoryczny na siłowni. Wszystko wyszło dokładnie wtedy, kiedy było trzeba. Dla mnie to jest niesamowite, bo w skokach rzadko się coś takiego zdarza. Paweł czuł, że wszystko zrobił dobrze, co tylko mógł. W zawodach przyszła adrenalina i być może taki nerw w zawodach sprawił, że jeszcze poprawił kierunek odbicia i przyszedł prawdziwy przełom.

Czyli ważne zawody nie tremują Pawła?

- Wychodzi na to, że stres przed zawodami tylko mu pomaga. Bo zawodnicy reagują bardzo różnie. A na Pawła w skokach można zawsze liczyć, jeżeli oczywiście ma dyspozycję.

Za to Adam przechodził w Estonii kryzys.

- Adamowi od początku nie pasował rozbieg w Otepaeae. W ogóle nie czuł pozycji najazdowej, rozstawu, nie wiedział, w którym momencie zacząć się odbijać, nogi nie pracowały tak jak trzeba na progu. Potem do tego doszedł stres. Chciał, ale mu nie szło i to jeszcze bardziej pogłębiało błędy. Dokładniejsze wnioski wyciągniemy później, ale być może wiedział, że Paweł nie jest w najwyższej formie, a młodzi są za młodzi i słabi, by pociągnąć drużynę na mistrzostwach. Możliwe, że czuł, że cała presja spoczywa właśnie na nim, bo to on miał najlepsze wyniki w tym sezonie z tej czwórki. Jeśli Adam się teraz odbuduje, to potwierdzi się teoria, że było za dużo stresu. Jeśli skoki będą tylko jako-takie, to okaże się, że za wcześnie, za mocno wszedł w sezon i później brakło sił.

A może trzeba było wcześniej potrenować trochę na tej skoczni?

- Chłopcy byli już kiedyś w Otepaeae, ale skakali tam w okresie letnim. Nie było też nawet kiedy tam teraz pojechać. Niekoniecznie trzeba być wcześniej na skoczni przed zawodami. To nie tędy droga i to już nieraz się sprawdzało, że przyjeżdżaliśmy na nową skocznię i od razu wszyscy skakali na niej dobrze. Myślę, że nie było potrzeby zrobić setek kilometrów do Estonii. Wystarczyło realizować plany treningowe na miejscu lub na zawodach.

Pogoda była dość zmienna w Otepaeae.

- Pierwszy konkurs był konkursem prawdy skokowej. Warunki były równe, a jury starało się zapewnić wszystkim start w odpowiednim momencie. Jedyne, co przeszkadzało, to lekki wiatr z tyłu od czasu do czasu. Dlatego na progu trzeba się było wykazywać siłą, żeby odlecieć. Konkursu drużynowego nie było szans przeprowadzić. Siedzieliśmy w namiocie na odprawie i każdy patrzył nad głowę, czy za chwilę sufit się na nas nie zawali, tak wiało. A co dopiero skakać! Padło pytanie na pierwszej odprawie dzień wcześniej - czy jest możliwość rozegrać to w poniedziałek? Wtedy powiedziano nam, że tak. Ale w dniu zawodów po prostu odwołano, bo nie było takich możliwości technicznych - ani żeby skoki i bieg rozegrać po drużynowym  konkursie skoków, ani na drugi dzień. Za bardzo był napięty program zawodów. W poniedziałek biegi kończyli juniorzy i młodzieżowcy. Wiatr osłabł nieco dopiero w momencie rozpoczęcia konkursu skoczków. Był wciąż silny, ale nie aż tak, jak wcześniej.

Bardzo dobrze wypadli w Estonii młodsi Andrzej Gąsienica i Staszek Biela.

- Świetnie wypadli i chcę im tutaj bardzo pogratulować, bo swoje zadanie wykonali w stu procentach. A przecież przed nimi jeszcze kilka startów w mistrzostwach juniorów. O Andrzeja byłem raczej spokojny, bo wiedziałem, że w sprincie się pokaże z dobrej strony, natomiast Staszek Biela zaskoczył mnie bardzo pozytywnie na skoczni, zachował się jak profesjonalista i zasługuje na uznanie. Jak tak dalej będzie skakał, to jeszcze będzie z niego pociecha na EYOWF w Libercu. Na tym poziomie, jaki teraz prezentuje, spokojnie powalczy o medale.

A Michał Pyclik?

- Nieco poniżej oczekiwań. Liczyliśmy, że na skoczni trochę lepiej wypadnie. Być może nie jest jeszcze tak obyty z imprezami takiej rangi, aby pokazać to samo, co na treningach. Mi wydaje się, że stać go na więcej.

Medale zdobyli Rydzek, Jelenko i Nurmsalu - czyli faworyci nie zawiedli.

- Medale były sprawą jasną, bo tamta trójka wyraźnie odstawała od reszty. Nurmsalu nawet zdobył medal w skokach i to bez żadnego problemu tego dokonał. Poziom był bardzo wysoki. Za rok tej trójki już nie będzie, ale przyjdą nowe młode wilki. Co rok jest tak, że wydaje się, że teraz jest szansa, a tutaj pojawiają się młodzi głodni sukcesu zawodnicy. W tym roku to wypadło na Austriaków. Za rok wcale nie będzie łatwiej, chyba że to my zaskoczymy wszystkich.

Zawodnicy odpoczną po mistrzostwach?

- Po mistrzostwach świata juniorów zawodnicy mieli odpocząć przed Ogólnopolską Olimpiadą Młodzieży. Może nie całkiem nic nie robić, tylko stosować trening podtrzymujący. Niestety w drodze powrotnej rozchorował się Paweł, i to do tego stopnia, że dostał antybiotyki.

Dwa srebrne medale Uniwersjady to całkiem dobry wynik.

- Kamień spadł z serca, bo chłopcy naprawdę zasługiwali na te medale. Ale też widzę, że oczekiwania kibiców w stosunku do nich są niemałe. Trudno będzie temu sprostać.


A teraz już powracamy do teraźniejszości (rozmowa toczy się w niedzielę po zawodach w Szczyrku).


Jak ocenia pan starty w Pucharze Kontynentalnym?

- To był ciężki weekend dla juniorów - w niedzielę mieli piąty bieg w tym tygodniu, wliczając Olimpiadę Młodzieży. O startach w OOMł decydowali trenerzy klubowi. Nam, trenerom kadry, od początku nie podobało się, aby mieli tak wiele zawodów naraz, ale nie dano nam wyboru. Andrzej Gąsienica pobiegł dziś zdecydowanie poniżej umiejętności, to było dla niego zdecydowanie za dużo, jak się okazało. Uważam, że tak samo stało się w przypadku Szczepana i Michała. Jeszcze nie są przygotowani do tego, aby wytrzymać tak dużą dawkę biegów. Mają prawo być zmęczeni, ale myślę, że jak w przyszłym tygodniu odpoczną, to ich dyspozycja pójdzie do góry. Teraz mają zalecenie, aby na kilka dni przerwali treningi, nawet łącznie z niepatrzeniem na narty. To im w tej chwili powinno zrobić najlepiej.

To nie będzie jednak długa przerwa od startów, bo już w piątek są mistrzostwa Polski.

- Zgadza się, w piątek będzie skok do kombinacji oraz zawody drużynowe w skokach w Szczyrku Skalitem, a w sobotę po południu odbędzie się bieg na 10 km na Kubalonce. Takie rozdzielenie jest spowodowane wymogami telewizji.

A później przychodzi to, na co wszyscy czekali, czyli mistrzostwa świata w Oslo. Kto tam poleci?

- We wtorek do Oslo odlatują zawodnicy, a my jedziemy samochodami w nocy z niedzieli na poniedziałek. Drużyny kombinatorów na mistrzostwach świata nie będzie. Uważam, że na tak dużą imprezę nie mamy jeszcze drużyny. Jesteśmy na etapie montowania zespołu, który powalczy w Soczi. Natomiast dziś jest jeszcze za wcześnie, aby wysłać czterech zawodników. Mamy już trójkę - Tomka Pochwałę, Pawła Słowioka i Adama Cieślara, brakuje nam czwartego. Natomiast ten trzeci zawodnik - Adam - nie ma w tej chwili optymalnej dyspozycji. Dlatego do Oslo polecą Tomek i Paweł. U Adama widać już trudy sezonu. Skacze dobrze, ale biegi nie są zadowalające. U Pawła jest jeszcze szansa, że po chorobie i tych startach zregeneruje się na tyle, aby mógł podjąć walkę w Oslo. Ze skoku na skok, z konkursu na konkurs Paweł robi coraz większe postępy. Rozkręca się na skoczni i warto to wykorzystać. Natomiast dyspozycję biegową uważam, że jesteśmy w stanie jeszcze poprawić. Dziś był piąty bieg w tym tygodniu, ale sam mówił, że czuł się lepiej na trasie, niż wcześniej. Odpocznie, powinno być lepiej na mistrzostwach Polski.

Jak ocenia pan start Tomka Pochwały?

- Dziś pobiegł bardzo taktycznie. To był typowy bieg w kombinacji, a nie biegi narciarskie: doskakiwał do grupy, nie ciągnął jej, trzymał się za plecami. W odpowiednich momentach zaczynał przyspieszać i przesuwać się do przodu na wyższe miejsca. Raz spadał, raz awansował, ale uważam, że to był dobry taktycznie bieg. Biegi zależą od tego, co się pokaże na skoczni.

Własne ściany pomagają, czy może po prostu Polacy tak dobrze teraz skaczą?

- Tutaj okazało się, że dobrze jest, kiedy zawodnicy znają obiekt. Skaczą równo i daleko. I to w zawodach, a nie tylko na treningu! Częściowo jest to atut własnego obiektu, a częściowo fakt, że po Otepaeae zeszło z nich powietrze, podbudowali się na Olimpiadzie Młodzieży i zyskali na pewności siebie. Myślę, że stosunek jest 50 na 50 procent. Atmosfera jest luźniejsza, ale też widzę, że wszyscy są pewniejsi siebie. Po Otepaeae wyglądali na troszeczkę zbitych, ale już się odbudowali.

Aby uzupełnić informacje na temat składu na mistrzostwa świata (który budzi spore emocje u kibiców), zamieszczamy też wypowiedż, jaką później trener dodał na swoim blogu (kombinacjanorweska.blox.pl):

"Mamy trzech dobrych zawodników, którzy stanowią trzon drużyny. Tomek, Paweł, Adam. Andrzej Zarycki ma medal w drużynie na Uniwersjadzie. To wszystko, jeżeli chodzi o zawody międzynarodowe. W Szczyrku podczas pierwszego konkursu wiało, a bieg był nieregulaminowy na 12,5km. Pozostałe zawody w COC  i Puchar Świata wypadają blado. Andrzej Gąsienica ma papiery na sprintera, lecz zawody tej rangi wydają się zbyt wysokimi, jak na obecną chwilę. Nadzieja jest w Staszku Bieli, który jutro powalczy o medale na EYOWF w Libercu. Jesteśmy na etapie budowania drużyny na Igrzyska Olimpijskie w Soczi 2014. Zanim zaczęliśmy pracować w kombinacji norweskiej była zapaść w tej dyscyplinie. Jak powiedziałem, że chcemy zdobyć punkty w COC (PŚB), to pokładano się ze śmiechu. W Zakopanem na Pucharze Świata nasi zawodnicy zajmowali cztery ostatnie miejsca z minutową stratą do przedostatniego obcokrajowca. Teraz mamy punkty w Pucharze Świata, dwa razy czwarte miejsca w COC, medale indywidualne i drużynowe na EYOWF i Uniwersjadzie, podium w zawodach Alpen Cup, 6,7,11,13 miejsca na Mistrzostwach Świata (Hinterzarten i Otepaa). Spokojny rozwój naszym zawodnikom zapewni dalszy progres w kolejnych latach. Dzięki takiemu podejściu rozwijamy się również jako dyscyplina. Drużynowe konkursy w tym roku się nie odbyły. Puchar Świata Schonach odwołany (deszcz), mistrzostwa świata juniorów odwołane (wiatr). Uniwersjada wyszła bardzo dobrze. Super, medale umacniają. W Pragelato nasi zawodnicy zajęli ostatnie miejsca. Dzięki temu nie chciano nas wysłać do Chin w kolejnych latach. Teraz jesteśmy pierwsi na liście na następną Uniwersjadę  do Korei. Start w mistrzostwach świata w Libercu nie byl możliwy dla kombinacji norweskiej. Teraz chcemy calą drużynę i najlepiej z rezerwowym! Spokojnie, pojedziemy, coś pokażemy, a potem możemy chcieć coś więcej w kolejnych imprezach. Pamiętajmy, że budujemy drużynę na Soczi. Teraz jesteśmy na etapie tworzenia składu do najważniejszych imprez w kolejnych latach."
Źródło: Alicja Kosman / PZN
Najnowsze aktualności:

Komentarze użytkowników:
Autor:~Grzegorz   Data: 2011-02-15 15:47:17

Nawet tak mocna ekipa jak USA wysyła na MŚ Nicka Hendricksona,który podczas ostatnich zawodów PK w Szczyrku był słabszy od Adama Cieślara i Andrzeja Zaryckiego! Czy Polacy zawsze muszą być mądrzejsi niż ustawa przewiduje?! A najbardziej na tym tracą zawodnicy a także niestety My kibice!

Autor:~Fanatyk   Data: 2011-02-15 12:47:32

Może da się jeszcze cofnąć tą decyzję Panie trenerze! Przecież to skandal,że na MŚ wystartują w drużynie Ukraińcy,Estończycy czy Rosjanie,a Polaków brak!

Autor:~KIBICE   Data: 2011-02-15 12:42:10

Panie trenerze,a nie pomyślał Pan co czują zawodnicy odstawieni od startu na MŚ?! Czy nie stracą motywacji do dalszej pracy?! Szczególnie Adam został mocno pokrzywdzony! Poza tym nie pomyślał Pan co czujemy My-kibice?! Chcieliśmy oglądać tych młodych chłopaków walczących bez względu na wynik!

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.