Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Mistrzostwa Świata w narciarstwie klasycznym - Liberec 2009

Grudzień 2018
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31
Wszystkie wydarzenia...

Szukaj w serwisie

PZN  »  LIBEREC 2009  »  Aktualności

Aktualności

Liberec, dzień 11: Królowa Justyna i japońska zmora

28-02-2009
Wydarzenie dnia
30 kilometrów, królewski dystans w biegach kobiet, kończący rywalizację pań w Libercu, był popisem jednej zawodniczki – Justyny Kowalczyk. Podopieczna Aleksandra Wierietielnego wspaniale rozegrała bieg taktycznie, wytrzymała cały dystans kondycyjnie, popisała się pięknym, decydującym atakiem na 2 km przed metą i jak najbardziej zasłużenie sięgnęła po złoty medal. To już trzeci medal Kowalczyk w Libercu i drugi złoty! Polska wygrała także bieg łączony na 15 km i była trzecia na 10 km techniką klasyczną. Pierwszy medal na mistrzostwach – ten brązowy - kosztował ją najwięcej nerwów. Ostatni kosztował najwięcej sił. 30 km na nartach to ból i cierpienie – tak mówi sama Kowalczyk. Polka była na ten ból i cierpienie doskonale przygotowana. Od startu kontrolowała wydarzenia na trasie. Gdy trzeba było przyspieszyć, aby zgubić rywalki dysponujące groźnym finiszem – przyspieszała, gdy trzeba było oddać prowadzenie innym – oddawała, gdy należała zmienić narty (a taki manewr został wprowadzony do przepisów po raz pierwszy w Libercu) – zmieniała i to dwukrotnie. Wreszcie, gdy trzeba było pokazać komu należy się złoto i zaatakować na ostatnim podbiegu - zrobiła to w mistrzowski stylu. Rosjanka Jewgienia Miedwiediewa (ostatecznie druga), Ukrainka Walentina Szewczenko (trzecia na mecie), Norweżki Therese Johaug i Kristin Steira, Finki Riitta-Liisa Roponen i Aino Kaisa Sarinen, a także w Włoszka Arianna Follis, które przez 28 kilometrów biegły narta w nartę obok Kowalczyk, mogły tylko popatrzeć na plecy pędzącej do mety Polki. „Jeeesssstttt!!!” – wykrzyknęła Kowalczyk po minięciu mety i padła na śnieg. „Jeeesssstttt!!!” – wykrzyknęli szczęśliwi polscy kibice, którzy wieczorem, w czasie medalowej ceremonii, po raz drugi już w Libercu zaśpiewali z Justyną Mazurka Dąbrowskiego.

8 pytań do… Justyna Kowalczyk

Bieg?
Pierwszych 15 km było wolnych i nawet mnie to denerwowało. Za dużo nas biegło w tej czołowej grupie, za duże zamieszanie było, za duże ryzyko, że ktoś upadnie, ktoś komuś złamie kijek. Dlatego wcześniej niż planowałam wyszłam do przodu by troszkę rozerwać grupę.

Atak?
Jeżeli dobrze taktycznie rozgrywam bieg i zachowam odpowiednio dużo energii to potrafię tak zrobić i już to nieraz w życiu pokazałam. To samo było na igrzyskach, ale wtedy byłam zbyt młoda i trochę za głupiutka by wygrać. Teraz jednak zrobiłam wszystko tak jak miałam zrobić i wyszło bardzo dobrze. Na ostatnim podbiegu zaczęłam atakować od samego spodu góry. Od razu nie udało się uciec, ale na szczycie miałam już taką przewagę jaką chciałam. Myślałam, że Kristin Steira będzie mocniej walczyć, ale mówiła później, że to nie był jej dzień.

Narty?
Zmieniałam dwukrotnie w czasie biegu. Taka możliwość to ciekawy przepis, ciekawe rozwiązanie. Warto było zmienić, bo dzisiaj śnieg był brudny śnieg i smary szybko traciły swoje właściwości. Nowe narty szły zdecydowanie lepiej. Oczywiście patrzyłam też co robią rywalki, dlatego na stadion wbiegałam na szóstym-siódmym miejscu. Gdyby one nie zmieniały to też jechałabym dalej.

Ostrożność?
Przed mistrzostwami nie chciałam mówić o medalach, bo nienawidzę sportowców, którzy przed startem mówią, że wygrają. Uważam, że wtedy nie mają szacunku dla innych. Ja bardzo dużo trenuję, ale moje rywalki nie czekają bym sobie coś wygrała. Wszystkie są zdeterminowane. Jest na dziesięć dziewczyn naprawdę bardzo mocnych w tym sezonie i wszystkie chciały medali w Libercu. Poza tym w biegach sprzęt odgrywa dużą rolę. W tym roku Ulf Olsson, Rafał Węgrzyn, Mateusz Nuciak i mój trener świetnie się spisują jeżeli idzie o smarowanie szczególnie w przypadku klasyka, który jest znacznie trudniejszy do smarowania. Nie mieli żadnych wpadek, ale mogła się akurat w Libercu zdarzyć ta pierwsza. Na zwycięstwa wszystko musi się zgrać.

Szewczenko?
Bardzo się cieszę z medalu Walentyny, może nawet trochę bardziej niż ze swojego. Przyjaźnimy się, jest znakomitą biegaczką, przez wiele lat nic nie mogła wywalczyć. Zresztą całe podium bardzo mi się podoba – jest takie z naszej części Europy – Polska, Rosja, Ukraina.

Sarinen?
Może jest lepszą nawet zawodniczka na tych mistrzostwach niż ja, bo ma więcej medali, ale ja wygrałam najdłuższy dystans.

Kibice?
Tym razem byłam zbyt skoncentrowana na trasie, nartach i kijkach, aby zauważyć kibiców na trasie. 

Puchar Świata?
Jestem dobrze przygotowana na cały sezon i myślę, że ten miesiąc wytrzymam bez żadnych problemów. W Pucharze Świata będzie walka. Majdić czuje się lepiej po chorobie i jest bardzo zmotywowana. Saarina jest cały czas bardzo mocna. Kuitunen „trzydziestkę” odpuściła, ale w Pucharze Świata na o to trzecie miejsce walka będzie z nią niesamowita. Ja mam nadzieję, że się w niej wybronię.


Cytat dnia – Gian Franco Casper, prezydent FIS
Liberec pokazał, że nawet w miejscach na świecie, gdzie do tej pory nie było wielkich imprez można przygotować świetne mistrzostwa. To zapewne może pomóc kandydaturze Zakopanego w walce o prawo organizacji mistrzostw świata w 2015 roku.

Liczba dnia
5 – miejsce w klasyfikacji medalowej mistrzostw zajmuje Polska (dwa złote i brązowy medal Justyny Kowalczyk), lepsi są tylko Norwegowie (10 medali w tym 4 złote), Amerykanie (6 medali, w tym 4 złote), Finowie (8 medali, w tym 3 złote) i Austriacy (3 medale, w tym 2 złote)

Dziś pytanie, dziś odpowiedź
Gdzie odbędą się kolejne mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym?
W norweskim Oslo w 2011 roku.

Dzień biało-czerwony
Bardzo dobre 21 miejsce w biegu na 30 km wywalczyła Kornelia Marek (straciła do Kowalczyk 3:03 min), 50 pozycję zajęła Paulina Maciuszek (starta 11:15.06). Z powodu zapalenia krtani w biegu nie wystartowała Sylwia Jaśkowiec.
Polscy skoczkowie walczyli w konkursie drużynowym na obiekcie K-120. Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski, Stefan Hula i Adam Małysz spisali się wyśmienicie zajmując czwarte miejsce (o lokatę wyżej niż dwa lata temu w Sapporo). Równo skaczącym biało-czerwonym do medalu zabrakło 9,1 pkt, czyli tylko 5 metrów. – Gdyby nie fantastyczny skok Takanobu Okabe mielibyśmy trzecie miejsce. Chyba go uduszę… – denerwował się i żartował się Adam Małysz. I miał rację. Japoński weteran – choć wydawało się to niemożliwe - w drugiej serii poszybował aż 135,0 metrów co okazało się druga odległością dnia.

Zdjęcie dnia
5 metrów od podium, czyli czwarta drużyna świata w skokach narciarskich: Kamil Stoch, Łukasz Rutkowski, Adam Małysz, Stefan Hula.

Źródło: PZN
Najnowsze aktualności:

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.