Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Partnerzy kadr alpejskich PZN

Maj 2017
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02 03 04 05 06 07
08 09 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Prezydent Andrzej Duda z wizytą w siedzibie PZN

Szukaj w serwisie

PZN  »  Alpejskie  »  Aktualności

Aktualności

wszystkie fot. Alicja Kosman / PZN wszystkie fot. Alicja Kosman / PZN


Maryna Gąsienica-Daniel podsumowuje sezon zimowy

03-04-2017
Maryna Gąsienica-Daniel ma za sobą bardzo udany sezon: poprawiła swoje FIS-punkty w slalomie gigancie, zdobyła pierwsze punkty Pucharu Świata w kombinacji alpejskiej (26. lokata w Crans-Montana), kilka razy dosłownie otarła się o punkty w slalomie gigancie, a do tego była 30. po pierwszym przejeździe slalomu na mistrzostwach świata w St. Moritz. Jak nasza najlepsza alpejka ocenia minioną zimę?

Alicja Kosman: Za tobą Mistrzostwa Polski, czy to już koniec sezonu?

Maryna Gąsienica-Daniel:
W planach były jeszcze starty, ale zobaczymy. To końcówka sezonu i można już odczuwać zmęczenie, po powrocie z mistrzostw zadecydujemy, czy jeszcze pojedziemy na jakieś zawody slalomu giganta.

Jak oceniasz miniony sezon zimowy?

- Myślę, że cały sezon był udany. Na początku miałam małe problemy zdrowotne, ale wyszłam z tego całkiem szybko. Gdy wróciłam na narty, to od razu wszystko było ok. Kilka razy byłam bardzo blisko trzydziestki Pucharu Świata i przez to czuję dość duży niedosyt, ale też ten niedosyt mnie napędza i nakręca na przyszły rok. Myślę, że nie wyszło mi to na złe. Zabrakło naprawdę niewiele, kilku setnych sekundy, by być wśród najlepszych.

Tej zimy bardzo zbliżyłaś się do czołowej trzydziestki.

- To naprawdę cieszy. Czujesz kontakt z zawodniczkami, stajesz na starcie i wiesz, że możesz walczyć o czołową trzydziestkę. Myślę, że to bardzo motywuje. Wiadomo, że też troszkę denerwuje, gdy kilka razy zbliżysz się tak bardzo do trzydziestki i nie awansujesz, ale przez to, że byłam tak blisko to mnie nakręca i wierzę, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.

Za każdym razem atakowałaś z odległym numerem startowym i sprawiałaś niespodziankę świetną jazdą. Rywalki pewnie oddychały z ulgą, gdy na mecie okazywało się, że jednak ich nie wyprzedziłaś?

- Myślę, że tak. Nawet kilka razy rozmawiałyśmy ze Słowenkami i śmiały się, bo w Kronplatz Słowenka Ana Bucik była 30., a gdy dojechałam do mety jako 32., to ona się cieszyła, bo jej nie wyprzedziłam, a zabrakło mi tylko 0,10 sekundy. Ostatnio w Squaw Valley znów byłam 32. i znów brakło mi niewiele, tylko 0,14 sekundy. Podjechała do mnie wtedy ta Słowenka i powiedziała: „Wiesz Maryna, w Kronplatz cieszyłam się, że mnie nie wyprzedziłaś, a tutaj, kurczę, tak niewiele znów ci zabrakło, jechałaś tak dobrze. Ale to ci wyjdzie, to musi wyjść, bo jesteś już tak bardzo blisko!”

Warto też wspomnieć, że w Crans-Montana wskoczyłaś do TOP30 Pucharu Świata w kombinacji alpejskiej.

- Tak, to jest ekstra – to moje pierwsze w karierze punkty Pucharu Świata i ten start też mogę dzięki temu zaliczyć do moich najlepszych w tym sezonie. Cieszę się!

Ważnym startem tej zimy były też mistrzostwa świata w St. Moritz, gdzie w slalomie po pierwszym przejeździe byłaś 30. Drugiego niestety nie ukończyłaś. Jak wspominasz te zawody?


- Niestety nie wyszło tak, jak to było zaplanowane i tak, jak powinno. To może nie nauczka, ale krok, który później pomoże mi być lepszym zawodnikiem. Trzeba się uczyć i to byłą jedna z lekcji. Przyjęłam to na siebie i mam nadzieję, że następnym razem będzie dużo lepiej.
W pierwszym przejeździe nie skupiasz się na wyniku, jedziesz na maksa i co będzie to będzie. W drugim już wiesz gdzie jesteś i gdzie możesz być i to powoduje trochę napięcia, zwłaszcza że to były mistrzostwa świata. Ale to uczucie bycia na starcie w drugim przejeździe jest naprawdę ekstra. Cieszę się  też, że mogłam się pokazać i w końcu mogliście mnie widzieć w telewizji, kibicować. Trochę było mi smutno, że was zawiodłam, ale mam nadzieję, że jeszcze nieraz będziecie się ze mnie cieszyć.

Nowy sezon zaczniesz też z lepszymi FIS-punktami.


- Jestem bardzo zadowolona, bo 9,94 punktu w gigancie w Berchtesgaden to najlepsze FIS-punkty w całej mojej karierze. Na ogólne FIS-punkty zawodnika składają się dwa najlepsze wyniki, które dodaje się do siebie i potem dzieli przez dwa. Mój drugi wynik to 16,09 punktu, więc na liście będę mieć teraz 13 punktów, a w tym roku miałam 17. Dlatego też na pewno dobre FIS-punkty przeniosą mnie w górę na liście światowej. Powinnam wskoczyć do setki. Zastanawiam się jeszcze nad jednym startem w gigancie, żeby spróbować zbić punkty jeszcze niżej.

Co było kluczem do dobrej dyspozycji w tym sezonie?


- Systematyczna praca daje efekty. Przygotowanie do sezonu było całkiem dobre. Staraliśmy się jak najwięcej łączyć z dobrymi drużynami. To daje ogromnie dużo. Uczysz się od nich wszystkiego – mentalności, podejścia do jazdy, do treningów, do startów, do wszystkiego. To duże ekipy, które wiedzą jak pracować. A przy okazji możesz podglądać technikę i ścigać się z nimi. To na pewno dużo mi dało. Jeździliśmy z Norweżkami, Włoszkami, Słowenkami. To były świetne treningi. Poza tym wydaje mi się, że też zaczynam dorastać do narciarstwa. To duża zmiana. Gdy jest się młodym, ma się inne myślenie, Później inaczej się traktuje swoją pracę, inaczej podchodzi do zawodów.
Źródło: Alicja Kosman / PZN
Najnowsze aktualności:

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.