Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Wrzesień 2016
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02 03 04
05 06 07 08 09 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

59. Zawody Sędziów i Działaczy PZN

Szukaj w serwisie

PZN  »  Skoki  »  Aktualności

Aktualności

Agnieszka Baczkowska Agnieszka Baczkowska
Agnieszka Baczkowska Agnieszka Baczkowska

A. Baczkowska: "Nie jest łatwo kobiecie zostać delegatem FIS"

07-04-2011
Agnieszka Baczkowska jest obok Renaty Nadarkiewicz pierwszą kobietą z Polski, która została delegatem FIS w skokach narciarskich. W tym sezonie mogła się wykazać w nowej roli podczas zawodów FIS Cup w Szczyrku. Czy trudno kobietom zostać międzynarodowymi sędziami i delegatami? Co ułatwia pracę delegatowi technicznemu? Zapraszamy do lektury wywiadu!

Agnieszka Baczkowska przyznaje, że nie tak łatwo jest kobiecie zostać delegatem FIS. - Dużo okoliczności złożyło się na to, że udało mi się zostać delegatem FIS. Nie jest to łatwe, aby nim zostać. Na początku rzeczywiście wszyscy zastanawiają się, co ta kobieta tutaj robi. Rzeczywiście jest trochę takie przeświadczenie - gdzie się te baby pchają, co one mogą wiedzieć o skokach? Ale to właśnie trzeba zmienić. Może większa obecność kobiet w tym sporcie zmieni świadomość ludzi. Myślę też, że w wielu sytuacjach obecność kobiet nie tylko nie przeszkadza, ale nawet wprowadza inną atmosferę do tego zdecydowanie męskiego grona - opowiada pierwsza polska delegat techniczny FIS.

- Skoki są chyba najbardziej zmaskulinizowaną dyscypliną, bo kobiety skaczą w zawodach międzynarodowych stosunkowo od niedawna. Myślę, że to jest główny powód, dla którego jest tak mało kobiet w FIS. W biegach, czy zjazdach jest praktycznie 50 na 50 procent kobiet i mężczyzn. W FIS nie ma żadnych obostrzeń, po prostu kobiet w skokach było zawsze mało. Myślę, że z czasem liczba kobiet będzie się zwiększać. Już teraz są kobiety, które orzekają w międzynarodowych zawodach, jest ich coraz więcej. Ponieważ rusza teraz Puchar Świata kobiet, a mamy już Puchar Kontynentalny, to kobiety na pewno będą miały więcej pracy i więcej możliwości, aby zostać zaangażowanymi do zawodów. Aczkolwiek to nigdy nie będzie tak, że tylko kobiety będą sędziować skoki kobiet.

- W narciarstwie klasycznym nie ma żadnych przepisów mówiących o kobietach sędziach, tak jak to jest w narciarstwie alpejskim. Tam w zawodach międzynarodowych kobiet musi być przynajmniej jedna kobieta-sędzia. W skokach nie ma i pewno długo jeszcze nie będzie - mówi Agnieszka Baczkowska.

Panuje opinia, że amator nie może być równie dobrym sędzią, czy delegatem, jak były zawodnik. - Skoczkiem nigdy nie byłam, ale jak widać udało się zostać delegatem FIS. Fakt, że było się zawodnikiem, na pewno bardzo pomaga, aczkolwiek nie jest to warunek nieodzowny. Jeśli ktoś kocha ten sport i zna go od podszewki, to jest w stanie być równie dobrym, jak były zawodnik. Wszystko można nadrobić - tłumaczy Polka.

- Rolą delegata jest dopilnować, by zawody zostały rozegrane zgodnie z przepisami - krajowymi w kraju, międzynarodowymi - zagranicą. Poza tym musi zrobić wszystko, aby zawody doszły do skutku, pomimo niesprzyjających warunków pogodowych, albo innych. Doświadczenie w organizacji zawodów sprawia, że można być lepszym delegatem. Człowiek wie, co przy danym problemie trzeba zrobić i jak. Mam już 17-letnie doświadczenie w organizacji zawodów i to w każdej możliwej funkcji, dlatego trudno, aby coś mnie mogło jeszcze zaskoczyć. Aczkolwiek trochę niecodziennym było usiąść po zawodach i do północy ręcznie wpisywać wyniki, tak jak robiliśmy to po FIS Cup w Szczyrku - przyznaje pani Agnieszka.

Pierwsze zawody w roli delegata FIS nie były proste dla pani Agnieszki. Konkursy FIS Cup w Szczyrku z trudem doszły do skutku z powodu odwilży i silnych opadów deszczu. Organizatorzy musieli się też zmagać z problemami z programem komputerowym. - Organizacyjnie to były bardzo trudne zawody, po pierwsze ze względu na pogodę. W dniach poprzedzających konkurs bardzo mocno padał deszcz, a ulewa dopadła nas też w trakcie sobotniego konkursu. Do tego doszła awaria systemu, która uniemożliwiła nam wysłanie wyników do FIS-u tuż po zawodach. To było bardzo stresujące, ale ostatecznie wszystko się jakoś udało - wspomina pani Agnieszka. - Na szczęście od początku wiedziałam co robić w takiej sytuacji, bo znaliśmy prognozy pogody. Mieliśmy z jury opracowane modele zachowań w chwili, gdyby lało, albo temperatura była wysoka. Dlatego w trakcie zawodów nic mnie nie zaskoczyło.

- Pod pewnymi względami na pewno łatwiej debiutować jako delegat na własnym terenie. Jednak ponieważ znam tutaj wszystkich i w jakiś sposób jestem związana z organizatorami, sprawia to, że mogę być mniej obiektywna. Jadąc w nieznane do obcych ludzi czasem łatwiej zająć jakieś stanowisko, czy wytknąć błędy. W kraju jest to trudne, a już zwłaszcza gdy są problemy i trzeba zwrócić uwagę organizatorom. Może też teoretycznie się tak zdarzyć, że coś się przeoczy, bo człowiek myśli, że zna doskonale cały obiekt.

- Jest duża różnica pomiędzy byciem delegatem na krajowych zawodach, a na FIS-owskich. Przede wszystkim sama ranga zawodów, dużo większa odpowiedzialność. Wszyscy delegaci FIS są później oceniani przez koordynatorów danej serii konkursów na podstawie raportów delegatów, czy innych informacji i opinii, jakie do nich docierają z miejsca zawodów. Na szczęście nie ma aż tak dużo roboty papierkowej, bo z roku na rok zmniejsza się ich ilość. Poza tym teraz nie wypełniamy już raportów na kartce, tylko poprzez internet - opowiada Agnieszka Baczkowska.

Co dalej? Czy są jeszcze jakieś stopnie awansu? - Chyba wyżej już awansować w strukturze sędziów FIS nie mogę. No, chyba że zostanę sędzią orzekającym. Na razie mam stopień krajowy sędziego orzekającego, ale mamy w Polsce bardzo dużo świetnych orzekających, więc raczej nieprędko awansuję - przyznaje pani Agnieszka.

Sam fakt zostania delegatem FIS nie oznacza, że ma się już pewną pracę. Ilość powołań zależy od wielu czynników. - Do tej pory w Polsce w sezonie letnim byłam delegatem na około 1-2 zawodach, a zimą jest tego trochę więcej: 3-4. Ale to bardzo różnie bywa. Tak naprawdę nie ma żadnych norm, które określają ilość powołań, jakie sędzia i delegat krajowy czy FIS-owski otrzyma w danym sezonie. Wszystko zależy od jakości, od tego jakim się jest delegatem/sędzią. Po pierwsze trzeba mieć uznanie we własnym związku, a po drugie we władzach FIS. Im lepszą ma się pozycję, tym częściej się pracuje. U nas chyba najbardziej cenionym delegatem jest Jan Kowal, który jeździ bardzo często jako asystent odpowiedzialny za przygotowanie obiektów na najważniejsze międzynarodowe zawody. Ale to wszystko zawdzięcza doświadczeniu, ciężkiej pracy i wypracowanej pozycji. Na renomę i markę trzeba sobie latami zasłużyć - tłumaczy Agnieszka Baczkowska.
Źródło: Alicja Kosman / PZN
Najnowsze aktualności:

Komentarze użytkowników:
Autor:~Fanka   Data: 2011-04-08 09:31:07

Jak najwięcej kobiet w roli sędziów, popieram! LIczę, ze kobiety będą dysponowac lepszym wzrokiem niż faceci, bo często widzimy jaką krzywdę sędziowie oceniając dany skok robią zwyczajną krzywdę zawodnikom, a niektórzy kierują się jakimiś swoimi niechcęciami czy sentymentami do jakieś nacji, zawyżajac oceny za styl lub obniżając to zalezy jaką ma narodowośc przy nazwisku. Sędzie nie powinien kierowac się osobistymi sentymentami albo uprzedzeniami do jakiegoś zawodnika ale dawac mu oceny takie na jakie zasługuje. Przydały by się również monitory w kabinach sędziów jak kiedyś, wtedy mogliby dokładnie zobaczyć cały skok do lądowania włącznie. Babki górą ! Powodzenia !

Autor:~krwisty   Data: 2011-04-07 21:27:42

"zmaskulinizowaną" - uff aż musiałem sięgnąć do słownika ;-) Co do pamiętnych zawodów debiutanckich Pani Agnieszki, to pamiętam je dobrze, bo nawiedziłem wtedy Szczyrk i Panią Agnieszkę poznałem osobiście. Nagrałem wtedy kilka filmów, które mam na swoim kanale YT "krwisty1" lub n astronie skokinarciarskie.pl. Problemy z systemem były, a owszem. Czekaliśmy na wyniki jakiś czas. Pogoda też kiepska, co opisałem na blogu. Taka ciekawostka z debiutu Pani Agnieszki: spiker podczas nagradzania zawodników wymieniając nagradzających przekręcił nieumyślnie nazwisko Pani Agnieszki i z Baczkowskiej wyszła Baczyńska. Zorientował się szybko i poprawił i przeprosił mówiąc: "Przeprasam" he he he Pozdrawiam

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.