Nowa obrotowa kamera
Wisła - skocznia narciarska Malinka


Kliknij i oglądaj - Kamery on-line

Czerwiec 2019
Pn Wt Śr Cz Pt So Nd
01 02
03 04 05 06 07 08 09
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Wszystkie wydarzenia...

Następne zawody

W chwili obecnej nie dysponujemy żadnymi informacjami.

Konferencja dla UKS-ów - COS OPO Szczyrk 2012

Szukaj w serwisie

PZN  »  Strefa PZN  »  Aktualności

Aktualności

Zmarł Tadeusz Kaczmarczyk, wybitny trener kombinacji

15-11-2012
We wtorek w Zakopanem zmarł Tadeusz Kaczmarczyk, jeden z najwybitniejszych trenerów w historii polskiego narciarstwa, wychowawca najlepszych polskich kombinatorów norweskich, a także austriackich i szwajcarskich medalistów olimpijskich. Wiedzę i umiejętności zdobył w Polsce, ale największe sukcesy odniósł poza granicami naszego kraju, pracując z Austriakami i Szwajcarami.

Tadeusz Kaczmarczyk urodził się 3 lipca 1923 roku w Zakopanem. Narciarstwo zaczął uprawiać już przed drugą wojną światową. Startował w skokach, biegach i zjazdach, a jego ulubioną dyscypliną była kombinacja norweska. Po wojnie ukończył studia na Wydziale Górniczym Akademii Górniczo-Hutniczej. Naukę udanie łączył z treningami. 12 razy został akademickim mistrzem Polski, zdobywał także medale mistrzostw świata studentów.

Jeszcze jako zawodnik zaczął zgłębiać tajniki treningu, gdyż zainteresowało go dlaczego polscy sportowcy tak często przegrywają z zagranicznymi rywalami z krajów alpejskich i Skandynawii. Jego badania tak spodobały się działaczom, że zaproponowali mu stanowisko trenera biegów narciarskich. Wraz z kadrą biegaczy wziął udział w igrzyskach olimpijskich w Cortina d'Ampezzo w 1956 roku i w Innsbrucku w 1964 roku. Polacy osiągnęli na nich dobre wyniki, najbliżej medalu były sztafety kobiet. Warto zauważyć, że w Cortina d'Ampezzo pierwszy w historii polskiego narciarstwa medal (brązowy) zdobył Franciszek Gąsienica Groń, którego jednym z pierwszych trenerów był właśnie Tadeusz Kaczmarczyk.

W 1966 roku spełniło się marzenie pana Tadeusza - został trenerem kadry polskich kombinatorów norweskich. Na igrzyska w Grenoble wyruszył ze znakomitymi zawodnikami - Janem Kawulokiem, Józefem Gąsienicą, Erwinem Fiedorem i Józefem Gąsienicą Daniel. Według fachowców Polacy byli faworytami do medali olimpijskich, wcześniej wygrywali większość zawodów. Niestety, startom towarzyszył wielki pech. Kawulok przewrócił się podczas bicia rekordu skoczni, Gąsienica Daniel podparł najdłuższy skok w konkursie.  "W biegu dają o sobie znać zmieniające się warunki atmosferyczne. Kawulok i Fiedor startują na początku, gdy panuje mróz. W czasie biegu wychodzi słońce, zmienia się temperatura. Tymczasem smary pozostają te same. W tych warunkach nie ma szans na sukces. Gąsienica i Gąsienica Daniel startują na końcu. Dostają inne, dostosowane do wyższych temperatur smary. Gąsienica biegnie fenomenalnie, wychodzi na prowadzenie. Jest szansa na złoto. W oczach Kaczmarczyka pojawiają się łzy. Niestety, w tym momencie Gąsienica łamie nartę i jest - jak to się mówi - po zawodach. I tak Polacy kończą start na niezłych miejscach. Cała czwórka ląduje w pierwszej dwudziestce, Gąsienica jest 6., a Daniel 15." Dziś o takich wynikach w kombinacji norweskiej możemy tylko pomarzyć...

Kolejne igrzyska w Sapporo w 1972 roku i znów wielki pech. Najlepszy polski kombinator norweski Jan Legierski tydzień przed igrzyskami łamie obojczyk podczas treningu na Wielkiej Krokwi, a kontuzja stawu skokowego dopada Józefa Gąsienicę. Ten pierwszy zostaje w kraju, drugi leci do Japonii na własną odpowiedzialność i na igrzyskach zajmuje 31. miejsce. Najlepsze rezultaty osiągają Kazimierz Długopolski (12. miejsce) i Stefan Hula (17. miejsce).

Dwa lata później los w końcu się odmienia. Na mistrzostwach świata w szwedzkim Falun Stefan Hula zdobywa brązowy medal, a Jan Legierski jest siódmy.

W 1976 roku wszyscy znów liczą na medale na igrzyskach w Innsbrucku. Tym razem Polacy nie mają pecha, lecz przegrywają z powodu starego sprzętu. Wszyscy poza Polską i ZSRR startują w nowoczesnych kombinezonach, dzięki którym uzyskuje się 10-15 metrów więcej od rywali. Polacy zajmują dalsze miejsca, najlepszy z nich Stefan Hula plasuje się na 16. pozycji.

Po tych igrzyskach atmosfera w polskim narciarstwie pogarsza się, rozpoczyna się poszukiwanie kozła ofiarnego, a możliwości treningowe nadal bardzo odbiegają od tego, na co mogą sobie pozwolić zagraniczni zawodnicy. Tadeusz Kaczamarczyk ma dość. Rezygnuje z posady trenera kadry kombinacji i z miejsca zasypują go propozycje pracy za granicą.

Wybiera etat w słynnej szkole w austriackim Stams, kuźni młodych talentów. Spędza tam lata 1979-1989. W tym czasie był dla Austriaków i Szwajcarów prawdziwym sportowym guru. Polska myśl trenerska plus austriackie możliwości treningowe sprawiły, że jego podopieczni odnosili wielkie sukcesy na arenie międzynarodowej. Niezwykłe były igrzyska w Calgary w 1988 roku, gdzie Szwajcar Hippolyt Kempf zdobył złoto, srebro w tych samych zawodach wywalczył Austriak Klaus Sulzenbacher, a piąty był kolejny szwajcarski wychowanek trenera Kaczmarczyka Andreas Schaad.

Tych trzech zawodników to najwybitniejsi wychowankowie Tadeusza Kaczmarczyka. Hippolyt Kempf to potrójny medalista igrzysk olimpijskich (złoto i srebro w Calgary w 1988 r. i brąz na igrzyskach w Lillehammer w 1994 r.), srebrny medalista mistrzostw świata w Lahti w 1989 r. oraz trzeci zawodnik Pucharu Świata w sezonach 1986/87 i 1988/89. Klaus Sulzenbacher zdobył cztery medale olimpijskie (srebro i brąz w Calgary w 1988 r. oraz dwa brązy w 1992 r. w Albertville), złoto i srebro mistrzostw świata w 1991 r. w Val di Fiemme, brąz mistrzostw świata juniorów w 1984 r. w Trondheim, dwie Kryształowe Kule za zwycięstwo w Pucharze Świata w sezonach 1987/88 i 1989/90 oraz trzy drugie miejsca w klasyfikacji generalnej tego cyklu w latach 1988-1992. Z kolei Andreas Schaad to podwójny medalista olimpijski z Calgary w 1988 r. (srebro) i Lillehammer w 1994 r. (brąz), wicemistrz świata z 1989 r. z Lahti oraz trzeci zawodnik Pucharu Świata w sezonie 1987/1988. Ich wyniki były ukoronowaniem pracy Tadeusza Kaczmarczyka w Stams.

Po transformacji ustrojowej Tadeusz Kaczmarczyk powraca do kraju z nadzieją na lepszą przyszłość. Znów obejmuje stanowisko trenera kadry (w latach 1989-1990), jednak napotyka na te same problemy co dawniej i po roku rezygnuje.

Tradycje trenerskie kontynuował jego syn Zbigniew Kaczmarczyk, który pracował z kadrą polskich kombinatorów norweskich i biegaczy narciarskich w latach 1986-1991 i 2005-2012.

Tadeusz Kaczmarczyk zmarł 13 listopada 2012 roku w Zakopanem w wieku 89 lat. Jego pogrzeb odbędzie się w piątek 16 listopada o godzinie 14:00 na cmentarzu przy ulicy Nowotarskiej.
Źródło: Alicja Kosman / PZN na podstawie: Tygodnik Podhalański http://archive.is/4QPu
Najnowsze aktualności:

Komentarze użytkowników:
Autor:~Jakub Michalczuk   Data: 2012-11-16 08:13:25

[*]

Twój komentarz:
Maksymalnie 1000 znaków.
wstecz


Realizacja Ideo
CMS Powered by Edito

Strona główna  |  Mapa serwisu  |  Kontakt
Copyright © 2016 Polski Związek Narciarski (Polish Ski Federation). All rights reserved.