"Ruszam na trening! Dla mnie ta wiosna była strasznie długa i już nie mogę się doczekać powrotu do pracy."
Justyna Kowalczyk 12.05.2010
Relacje LIVE
Następne zawody
Szukaj w serwisie
Aktualności
Polki szóste w sztafecie 4x5 km
26-02-2010
Polska sztafeta kobiet zajęła szóste miejsce na dystansie 4x5 kilometrów na igrzyskach olimpijskich, co jest najlepszym wynikiem od 40 lat na takiej imprezie. Nasze reprezentantki wystąpiły w składzie: Kornelia Marek, Justyna Kowalczyk, Paulina Maciuszek i Sylwia Jaśkowiec. Złoto zdobyły Norweżki, srebro dla Niemek, a brąz przypadł w udziale Finkom.
Pierwsze dwie Polki biegały stylem klasycznym, pozostałe - łyżwą. Wyścig rozpoczęła Kornelia Marek. Do strefy zmian przybiegła z 10. czasem, ze stratą 38 sekund do prowadzących Szwedek.
Po niej na trasę ruszyła Justyna Kowalczyk i można było liczyć, że odrobi trochę do uciekających zawodniczek. Tymczasem już po 2,5 kilometra strata zmniejszyła się do… 4 sekund! Po kolejnych kilkuset metrach już prowadziła. Polka biegła fenomenalnie, pokazując wszystkim, że będzie bardzo mocna w sobotnim biegu na 30 kilometrów stylem klasycznym. Ostatecznie wypracowała jeszcze przewagę, dzięki której Paulina Maciuszek mogła wystartować 2,8 sekundy przed Włoszkami i 10,8 sekundy przed Norweżkami.
- Miałam bardzo dobrze posmarowane narty. Naprawdę ciężko przygotować je na takie warunki. Dziękuję serwismenom za wspaniałą pracę. Biegłam jak najszybciej. Dziewczyny też ładnie pobiegły. Uważam, że to szóste miejsce to bardzo dobry wynik – oceniła na mecie Justyna Kowalczyk.
Maciuszek starała się jak mogła, ale reprezentantki Włoch i Norwegii szybko jej uciekły. Po 3,5 kilometra dogoniła ją także grupa pościgowa złożona z Niemki, Finki, Szwedki i Francuzki. Do mety Polka dobiegła jako siódma i na ostatnią rundę wyruszyła Sylwia Jaśkowiec.
Na trzeciej zmianie prowadziły Norweżki, a przecież dopiero teraz ruszyć miała ich największa gwiazda Marit Bjoergen. Zgodnie z przypuszczeniami szybko uzyskała przewagę nad Włoszką. Ta obawiać się musiała zbliżających się Szwedek, Finek i Niemek. Francuzka nieco osłabła i wyprzedziła ją walcząca dzielnie Sylwia Jaśkowiec. Polka wpadła na metę na szóstej pozycji. To powtórzenie wyniku z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Libercu i dobry prognostyk na przyszłość.
- Pracowaliśmy na ten wynik kilka lat. To szóste miejsce to dla nas wielki wynik, wielki dzień. Na więcej nas po prostu nie stać. To jest maksimum. Mam nadzieję, że uśmiech zagości na wielu twarzach. Na ostatnim kółku stoczyłam bój z Francuzką, ale udało mi się ją zgubić. Bardzo się cieszę – mówiła Jaskowiec.
Marit Bjoergen wpadła na metę samotnie i zdobyła trzeci złoty medal na tych igrzyskach. Daleko za nią trwała walka o pozostałe medale. Włoszka nie dała rady odeprzeć ataków i ostatecznie srebro przypadło w udziale Niemkom, a brąz Finkom.
- Nawet z Justyną jeszcze nie damy rady się tak zbliżyć do czołówki. Nie wolno nam na razie wyżej stawiać poprzeczki. Poza Justyną, wszystkie jesteśmy dopiero pierwszy raz na igrzyskach – podkreślała Kornelia Marek.
Pierwsze dwie Polki biegały stylem klasycznym, pozostałe - łyżwą. Wyścig rozpoczęła Kornelia Marek. Do strefy zmian przybiegła z 10. czasem, ze stratą 38 sekund do prowadzących Szwedek.
Po niej na trasę ruszyła Justyna Kowalczyk i można było liczyć, że odrobi trochę do uciekających zawodniczek. Tymczasem już po 2,5 kilometra strata zmniejszyła się do… 4 sekund! Po kolejnych kilkuset metrach już prowadziła. Polka biegła fenomenalnie, pokazując wszystkim, że będzie bardzo mocna w sobotnim biegu na 30 kilometrów stylem klasycznym. Ostatecznie wypracowała jeszcze przewagę, dzięki której Paulina Maciuszek mogła wystartować 2,8 sekundy przed Włoszkami i 10,8 sekundy przed Norweżkami.
- Miałam bardzo dobrze posmarowane narty. Naprawdę ciężko przygotować je na takie warunki. Dziękuję serwismenom za wspaniałą pracę. Biegłam jak najszybciej. Dziewczyny też ładnie pobiegły. Uważam, że to szóste miejsce to bardzo dobry wynik – oceniła na mecie Justyna Kowalczyk.
Maciuszek starała się jak mogła, ale reprezentantki Włoch i Norwegii szybko jej uciekły. Po 3,5 kilometra dogoniła ją także grupa pościgowa złożona z Niemki, Finki, Szwedki i Francuzki. Do mety Polka dobiegła jako siódma i na ostatnią rundę wyruszyła Sylwia Jaśkowiec.
Na trzeciej zmianie prowadziły Norweżki, a przecież dopiero teraz ruszyć miała ich największa gwiazda Marit Bjoergen. Zgodnie z przypuszczeniami szybko uzyskała przewagę nad Włoszką. Ta obawiać się musiała zbliżających się Szwedek, Finek i Niemek. Francuzka nieco osłabła i wyprzedziła ją walcząca dzielnie Sylwia Jaśkowiec. Polka wpadła na metę na szóstej pozycji. To powtórzenie wyniku z ubiegłorocznych mistrzostw świata w Libercu i dobry prognostyk na przyszłość.
- Pracowaliśmy na ten wynik kilka lat. To szóste miejsce to dla nas wielki wynik, wielki dzień. Na więcej nas po prostu nie stać. To jest maksimum. Mam nadzieję, że uśmiech zagości na wielu twarzach. Na ostatnim kółku stoczyłam bój z Francuzką, ale udało mi się ją zgubić. Bardzo się cieszę – mówiła Jaskowiec.
Marit Bjoergen wpadła na metę samotnie i zdobyła trzeci złoty medal na tych igrzyskach. Daleko za nią trwała walka o pozostałe medale. Włoszka nie dała rady odeprzeć ataków i ostatecznie srebro przypadło w udziale Niemkom, a brąz Finkom.
- Nawet z Justyną jeszcze nie damy rady się tak zbliżyć do czołówki. Nie wolno nam na razie wyżej stawiać poprzeczki. Poza Justyną, wszystkie jesteśmy dopiero pierwszy raz na igrzyskach – podkreślała Kornelia Marek.
Pełne wyniki sztafety 4x5 km kobiet:
Najnowsze aktualności:
- 27-03-2010 - Kowalczyk i Małysz odznaczeni Krzyżem Komandorskim
- 01-03-2010 - Złota Justyna wylądowała na polskiej ziemi
- 27-02-2010 - Niesamowita walka, złoty medal dla Justyny Kowalczyk!
- 26-02-2010 - Slalom: wygrywa Maria Riesch, Polka na odległej pozycji
- 26-02-2010 - Polki szóste w sztafecie 4x5 km
Twój komentarz:
wstecz

