"Ruszam na trening! Dla mnie ta wiosna była strasznie długa i już nie mogę się doczekać powrotu do pracy."
Justyna Kowalczyk 12.05.2010
Relacje LIVE
Następne zawody
Szukaj w serwisie
Aktualności
Złota Justyna wylądowała na polskiej ziemi
01-03-2010
Kibice zgromadzeni tłumnie w hali warszawskiego lotniska Okęcie powitali powracający z Kanady nasz złoty skarb narodowy w postaci Justyny Kowalczyk. Polska królowa nart zdobyła na igrzyskach olimpijskich w Vancouver medale we wszystkich kolorach – złoty, srebrny i brązowy.
Tryskająca optymizmem Polka przywitała kibiców i ściskając pod pachą prezent w postaci ogromnego pluszowego osiołka podziękowała im za tak liczne przybycie. - Bardzo się cieszę, że mogłam dać kibicom tyle sportowej radości. Mam nadzieję, że razem z moją drużyną przyniesiemy im jeszcze nie raz wiele emocji i częściej będą mieli okazję by nas tak witać – mówiła.
Justyna Kowalczyk podkreślała, że bardzo ważną rolę odegrał wspierający ją zespół. - Jestem najlepsza i mam najlepszy team. Jesteśmy skromnym zespołem, ale najlepszym. Pięćdziesiąt procent zwycięstwa to dobrze przygotowane narty, a drugie pięćdziesiąt procent to taktyka i forma przygotowana przez trenera. Ja ten sukces miałam podany właściwie na tacy - przyznała.
Jednak wciąż nie może sobie pozwolić na uczczenie tego sukcesu. - Teraz nie jest czas na świętowanie, na to przyjdzie pora dopiero w kwietniu. Na igrzyskach się sezon nie zakończył, mam jeszcze Puchar Świata.
Trener złotej medalistki z Vancouver przyznał, że nie wierzył w to, że Justyna osiągnie aż tak dobre wyniki na igrzyskach. - Wiedziałem, że jakaś zdobycz medalowa będzie, ale że aż tyle tych medali Justyna przywiezie, to się nie spodziewałem - powiedział Wierietielny. - Justyna dawała z siebie wszystko. Nie żałuję, że nie zdobyła więcej złotych medali, bo każdy bieg w jej wykonaniu był niesamowicie mocny. Nie mogłem jej zarzucić żadnego błędu, nieprzemyślanego ruchu na trasie, wszystkie pięć biegów było fantastyczne - zakończył trener.
Polka wieczorem przybyła do rodzinnej miejscowości - Kasiny Wielkiej, gdzie również przywitały ją tłumy kibiców. Zmęczona biegaczka nie zawiodła ich i spędziła z nimi chwilę. Teraz czekają ją krótki pobyt w domu. Poświęci go na odpoczynek, tak ważny po ciężkiej walce na igrzyskach.
Justyna Kowalczyk w Kanadzie jako pierwszy zdobyła medal srebrny w sprincie. Potem Przyszła kolej na brąz w biegu łączonym na 15 kilometrów. Polka wręcz wyszarpała go z rąk Norweżki Steiry, bo o medalu zdecydował zapis fotokomórki. W ostatniej konkurencji na igrzyskach – biegu na 30 kilometrów techniką klasyczną – Kowalczyk postawiła wisienkę na torcie i zgarnęła upragnione złoto. W ciągu dwóch tygodni nie tylko została multimedalistką igrzysk olimpijskich, ale także zdobyła pierwsze wśród Polek, a drugie w historii złoto dla naszego kraju. A to nie koniec sukcesów, bo jest na pewnej drodze do wygrania po raz drugi z rzędu Kryształowej Kuli!
Tryskająca optymizmem Polka przywitała kibiców i ściskając pod pachą prezent w postaci ogromnego pluszowego osiołka podziękowała im za tak liczne przybycie. - Bardzo się cieszę, że mogłam dać kibicom tyle sportowej radości. Mam nadzieję, że razem z moją drużyną przyniesiemy im jeszcze nie raz wiele emocji i częściej będą mieli okazję by nas tak witać – mówiła.
Justyna Kowalczyk podkreślała, że bardzo ważną rolę odegrał wspierający ją zespół. - Jestem najlepsza i mam najlepszy team. Jesteśmy skromnym zespołem, ale najlepszym. Pięćdziesiąt procent zwycięstwa to dobrze przygotowane narty, a drugie pięćdziesiąt procent to taktyka i forma przygotowana przez trenera. Ja ten sukces miałam podany właściwie na tacy - przyznała.
Jednak wciąż nie może sobie pozwolić na uczczenie tego sukcesu. - Teraz nie jest czas na świętowanie, na to przyjdzie pora dopiero w kwietniu. Na igrzyskach się sezon nie zakończył, mam jeszcze Puchar Świata.
Trener złotej medalistki z Vancouver przyznał, że nie wierzył w to, że Justyna osiągnie aż tak dobre wyniki na igrzyskach. - Wiedziałem, że jakaś zdobycz medalowa będzie, ale że aż tyle tych medali Justyna przywiezie, to się nie spodziewałem - powiedział Wierietielny. - Justyna dawała z siebie wszystko. Nie żałuję, że nie zdobyła więcej złotych medali, bo każdy bieg w jej wykonaniu był niesamowicie mocny. Nie mogłem jej zarzucić żadnego błędu, nieprzemyślanego ruchu na trasie, wszystkie pięć biegów było fantastyczne - zakończył trener.
Polka wieczorem przybyła do rodzinnej miejscowości - Kasiny Wielkiej, gdzie również przywitały ją tłumy kibiców. Zmęczona biegaczka nie zawiodła ich i spędziła z nimi chwilę. Teraz czekają ją krótki pobyt w domu. Poświęci go na odpoczynek, tak ważny po ciężkiej walce na igrzyskach.
Justyna Kowalczyk w Kanadzie jako pierwszy zdobyła medal srebrny w sprincie. Potem Przyszła kolej na brąz w biegu łączonym na 15 kilometrów. Polka wręcz wyszarpała go z rąk Norweżki Steiry, bo o medalu zdecydował zapis fotokomórki. W ostatniej konkurencji na igrzyskach – biegu na 30 kilometrów techniką klasyczną – Kowalczyk postawiła wisienkę na torcie i zgarnęła upragnione złoto. W ciągu dwóch tygodni nie tylko została multimedalistką igrzysk olimpijskich, ale także zdobyła pierwsze wśród Polek, a drugie w historii złoto dla naszego kraju. A to nie koniec sukcesów, bo jest na pewnej drodze do wygrania po raz drugi z rzędu Kryształowej Kuli!
Najnowsze aktualności:
- 27-03-2010 - Kowalczyk i Małysz odznaczeni Krzyżem Komandorskim
- 01-03-2010 - Złota Justyna wylądowała na polskiej ziemi
- 27-02-2010 - Niesamowita walka, złoty medal dla Justyny Kowalczyk!
- 26-02-2010 - Slalom: wygrywa Maria Riesch, Polka na odległej pozycji
- 26-02-2010 - Polki szóste w sztafecie 4x5 km
Twój komentarz:
wstecz


